URBAN. Idę po was...

Reżyseria
Bartosz Szydłowski
Występują
Adam Ferency, Barbara Jonak, Paweł Smagała
czas trwania → 80 minut

Z przykrością informujemy, że jesteśmy zmuszeni odwołać pokazy spektaklu zaplanowane na 9 i 10 czerwca z powodu kontuzji aktora. Biuro Obsługi Widza skontaktuje się ze wszystkimi osobami, które zakupił bilety, w celu zwrotu środków lub przeniesienia biletów na kolejne terminy.

Opowieść o Jerzym Urbanie, dziennikarzu, publicyście i satyryku, który był jedną z najbardziej znienawidzonych postaci czasu PRL. Jako rzecznik rządu w latach 1981-1989 manipulował faktami na temat śmierci księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka, szczuł na ludzi Solidarności i Kościół, kpił z prezydenta USA i Jana Pawła II. Mówiono o nim: „naczelny propagandysta PRL, Goebbels stanu wojennego, morderca, czerwona kanalia”, ale też: „mistrz ciętej riposty, ikona i dżentelmen”. Dla współczesnych młodych śmieszny dziadek z internetu, który miał do siebie ogromny dystans. Dla starszych cyniczna kanalia, której życzyli rychłej śmierci.

– Czy interesuje nas to, jaki Urban był naprawdę? Czy postawienie sobie takiego pytania jest w ogóle sensowne w świecie, w którym każdy ma swoje własne prawdy? – pyta Bartosz Szydłowski, dodając, że spektakl „Urban. Idę po was…” jest przede wszystkim opowieścią o uzależnieniu od autokreacji. Dlaczego fake newsy i postprawda są dla nas tak atrakcyjne, że stają się wręcz konieczne? Jak to się dzieje, że miejsce Urbana próbują zająć „urbaniszcza”? Kim w ogóle są tacy ludzie?

W tytułowej roli wystąpi Adam Ferency. Na scenie zobaczymy również Barbarę Jonak i Pawła Smagałę. Spektakl reżyseruje Bartosz Szydłowski. Autorem tekstu, który powstał na podstawie książki Doroty Karaś i Marka Sterlingowa „Urban. Biografia” jest Piotr Rowicki.


Fot. Mateusz Skwarczek (sesja promocyjna) / Dawid Ścigalski (zdjęcia ze spektaklu)

Reżyseria
Bartosz Szydłowski
Scenariusz
Piotr Rowicki
Scenografia, kostiumy i reżyseria światła
Małgorzata Szydłowska
Multimedia
Paweł Penarski
Muzyka (na żywo)
zespół Salkers
Inspicjentka
Katarzyna Białooka
Występują
Adam Ferency, Barbara Jonak, Paweł Smagała
Premiera
19 kwietnia 2024

Scenariusz spektaklu powstał na podstawie książki Doroty Karaś i Marka Sterlingowa „Urban. Biografia” (Wydawnictwo Znak, 2023).

Recenzje

„Urban. Idę po was…” nie rości sobie praw do uogólnień, nie jest to spektakl działający jak lekcja czegokolwiek, a jednak dramaturg Piotr Rowicki wraz z reżyserem przypominają za autorami książkowego „Urbana” kilka faktów niewygodnych – o kościele właśnie, o próbach kompromisu z władzą. Przede wszystkim zaś rzucają punktowe światło na samego bohatera. Trochę z niego standuper z podrzędnego show, a trochę Mistrz Ceremonii, jak Joel Grey z „Kabaretu” Boba Fosse’a. Na pewno kameleon, przybierający odpowiednią barwę i dostosowujący się do otoczenia, ale też cynik, co zrobi wszystko, by zepsuć zabawę i wytrącić z dobrego samopoczucia. Tak właśnie działa pozornie tylko rozrywkowe, a jednak pozostawiające mocno gorzki osad na języku przedstawienie Szydłowskiego. Nie byłoby go, gdyby Urbana nie zagrał Adam Ferency, bo to on niesie cały ciężar inscenizacji, choć sugestywnie towarzyszą mu Barbara Jonak i Paweł Smagała. Do takiej roli trzeba bowiem artysty skutecznego, co to nie dzieli włosa na czworo, nie szuka dla postaci tanich usprawiedliwień, a co najwyżej akcentuje jej makiaweliczny charakter, przenikliwość i brak złudzeń. Przy tym Ferency gra potwora, a mimo to powstrzymuje się od łatwego osądu. Są w jego wybitnej kreacji kabotyństwa brawurowe, ale są i niepokojące zatrzymania, gdy Urban pogrąża się w depresji, przez chwilę nie wie, co z nim dalej będzie.
Jacek Wakar
Swoje dostaną więc w nowohuckim teatrze te osoby, które bohatera szczerze nienawidzą i te, które niecierpliwie czekały na kolejne numery „Nie”. Wielka w tym zasługa Adama Ferencego, który tę niełatwą rolę gra z wielkim wyczuciem, umiejętnie balansując między biegunami. Z jednej strony nie boi się scen na granicy rysowanej bardzo grubą kreską karykatury – jak wtedy, kiedy rozważania o sensie życia snuje siedząc na sedesie. Z drugiej – daje też swojemu bohaterowi miejsce na przekazanie jego racji, publiczności zostawiając ich osądzenie. Z czysto aktorskiego punktu widzenia, to rola dużego kalibru – Ferency po mistrzowsku buduje tę postać, czerpiąc z charakterystycznej fizyczności Urbana – nie sposób przecież nie poznać, że to on – ale robiąc na scenie dużo więcej, niż naśladowanie go czy parodiowanie. Bardzo dosadny i wulgarny w języku, Urban Ferencego jest też wyrazisty w swojej scenicznej obecności. To postać mocna, choć czasem – całkiem dosłownie – upadająca. Ferency znakomicie rozgrywa zawarte w niej antynomie.
Przemysław Gulda
Adam Ferency w tytułowej roli daje wspaniały popis aktorstwa, jednocześnie z dystansem do postaci i bez łatwego oceniania. Tworzy bohatera, który dla części widowni będzie okazją do ponownej konfrontacji z człowiekiem, który – dopóki żył – nie ustawał w przypominaniu, że Polska obok tak chętnie eksponowanej, pięknej twarzy papieskiej czy solidarnościowej miała, i wciąż ma, też tę brzydszą – konformistyczną.
Aneta Kyzioł