Akademia Filmy Polskiego Łukasza Maciejewskiego Jan Englert. Spróbuję jeszcze raz pofrunąć

Reżyseria
Maciej Dancewicz
Scenariusz
Maciej Dancewicz
Producenci
Beata Ścibakówna, Marek Bukowski, Michał Szymanowicz
Zdjęcia
Jakub Kowalczyk, Tomasz Suski, Grzegorz Liwiński
Udział wzięli
Jan Englert, Anna Dymna, Helena Englert, Maja Komorowska, Małgorzata Kożuchowska, Mary Pawłowska, Danuta Stenka, Joanna Szczepkowska, Beata Ścibakówna, Ewa Wiśniewska, Piotr Adamczyk, Jan Frycz, Olgierd Łukaszewicz, Juliusz Machulski, Wojciech Majcherek, Grzegorz Małecki, Hugo Tarres, Mateusz Tomaszewski, Zbigniew Zamachowski
Montaż i udźwiękowienie
Paweł Deliś
Dźwięk
Sławek Pietrzyk, Marcin Pietrzyk
Korekcja koloru
Paweł Deliś
Charakteryzacja
Marta Mojnowska
Postprodukcja obrazu/Efekty
Agencja Reklamowa Koma 2
Promocja
Agnieszka Macioszek
Public relations
Krzysztof Dużyński
Fotosy
Grażyna Gudejko
Sprzęt filmowy i oświetleniowy
TESLA PRO, CamCam Rental, FASTMEDIA
Obsługa planu/organizacja zdjęć
Agencja Reklamowa Koma 2
Organizacja planu – wywiady
Gabriela Kiczor-Bentkowska
Asystent operatora
Szymon Bukowski
Operator steadycama
Franek Barcz
Kierownik planu/administrator
Alicja Łukaszewicz
Atelier/Studio zdjęciowe
Plaster Studio
Koordynacja materiałów archiwalnych TVP
Kamil Niesłuchowski
Kierownictwo produkcji
Michał Szymanowicz
Producent wykonawczy
Marek Bukowski
Produkcja
BETA ART Beata Ścibakówna, Telewizja Polska S.A., Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny (FINA), Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF), COM40 Sp. z o.o. Sp.K.

Przed seansem odbędzie się spotkanie z aktorem Janem Englertem, rozmowę poprowadzi gospodarz cyklu Łukasz Maciejewski.

duration → 65 minut + spotkanie

Portret jednego z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych. Jan Englert opowiada o swoim rozumieniu zawodu, przygodzie z filmem, zapoczątkowanej udziałem w „Kanale” Andrzeja Wajdy, meandrach kariery, o działalności w ZASP-ie, aktywności pedagogicznej, życiu rodzinnym. Czyni to z charakterystycznym dla siebie dystansem i delikatną autoironią, jednak po wielekroć w jego wypowiedziach dochodzą do głosu głębokie emocje. Liczne wypowiedzi współpracowników i przyjaciół, unikające łatwego komplementowania Mistrza, tworzą wielowymiarowy wizerunek jego osobowości. Starannie dobrane fragmenty kluczowych ról Jana Englerta pozwalają głębiej zrozumieć oryginalność jego talentu.

Jan Englert jako aktor filmowy stworzył wiele zróżnicowanych ról, jednak okoliczności sprawiły, że to jego bogata kariera teatralna, w tym wielka aktywność w Teatrze Telewizji, wysunęła się na pierwszy plan. Twórcy filmowi dostrzegali pewną charakterystyczną cechę jego osobowości aktorskiej. Spójrzmy na najbardziej znane role filmowe Englerta – Zygmunta z serialu „Kolumbowie”, który to występ przyniósł aktorowi oszałamiającą popularność, a także Rajmunda Wrotka z serialu „Dom”. Otóż są to ludzie skłonni w końcu do heroizmu, lecz zarazem mocno niesentymentalni. Zygmunt to nie tylko doskonały dowódca, ale i sprawny bimbrownik, Wrotek – kombinator. Obaj prezentują rodzaj ekspansywnej, pewnej siebie męskości, nie tak częstej w polskim kinie. Trudno się tu doszukać zagubionej chłopięcości Cybulskiego czy brawurowej niesforności Olbrychskiego. Jeśli bohaterowie Englerta mają wątpliwości i przeżywają wahania, to nie tak łatwo je na pierwszy rzut oka dostrzec. Nieskłonni do patosu czy wielkich słów, przykrywają je kpiną. Englert, ze swą młodzieńczą, skumulowaną energią, sprężystymi ruchami, zdecydowanym tonem głosu i charakterystycznym uśmiechem doskonale wypełniał ten wzorzec. Jego bohaterowie mocno stąpali po ziemi, a gdyby było inaczej, wcale by się do tego nie przyznali.

Integralność jego bohaterów prowokowała twórców kina do obsadzania aktora w rolach niejako jednowymiarowych: żołnierzy (doskonały „Orsza” w „Akcji pod Arsenałem”), adwokatów, urzędników. Ludzi czynu, którzy odsuwali od siebie refleksję, by osiągnąć (lub nie) wyznaczone cele. Nie chcieli brać pod uwagę klęski, a gdy ona czasem ich spotykała, nie była w stanie ich złamać.

Rysowała się przed aktorem i inna ścieżka, o czym świadczą dwa utwory, intrygujące ze względu na nietypowy sposób nakreślenia postaci. W „Poślizgu” (reż. Jan Łomnicki), według scenariusza Jerzego Skolimowskiego, Jan Englert zagrał kierującego się gwałtownymi impulsami Marka. Podobnie było w przypadku „Ukrytego w słońcu” (reż. Jerzy Trojan), według prozy Ireneusza Iredyńskiego. Pojawiła się okazja na stworzenie prowokującego wizerunku hedonisty, niezwykłego jak na polskie kino tamtych czasów. Z różnych względów szansa ta pozostała nie do końca wykorzystana – choć nie z uwagi na przekonującą grę Englerta. Wymienić tu należy wyraźnie dydaktyczny ton, a także temperament reżyserski, w przypadku Łomnickiego zbyt poprawnie akademicki, a Trojana – chaotycznie post-nowofalowy.